Oczytani… „August”
JOHN WILLIAMS „AUGUST”
Gdzie tam mnie do ciebie! Ty nie jesteś zwykły człowiek.
Na wsiach Twoje podobizny chronią domostwa od zguby.
Twoja twarz widnieje na rozstajach i w świątyniach.
Nie cieszy cię chwała świata?
Oktawian August to rzymski cesarz, któremu zwykle poświęca się mniej uwagi niż Juliuszowi Cezarowi, Markowi Aureliuszowi czy wreszcie Neronowi, którego – jak się nam wydaje – doskonale znamy z powieści Quo vadis.
A jednak to właśnie Oktawiusz zjednoczył Rzym po krwawych, bratobójczych walkach i zapewnił ówczesnemu światu pax Romana.
Pierwsze, co rzuca się w oczy, gdy czytamy Augusta, to nietuzinkowa forma powieści epistolarnej (czy może trafniej – „pamiętnikarskiej”). Poznajemy głównego bohatera poprzez relacje krewnych, przyjaciół, a nawet wrogów. Wydarzenia są nieraz opowiadane z perspektywy czasu w formie wspomnień nobliwych Rzymian. Taki narracyjny panoptykon z pozoru może wydawać się trudny w odbiorze dla czytelnika; jednak nie w Auguście – narracja prowadzona jest zręcznie i klarownie, a oglądanie tych samych zdarzeń oczami różnych bohaterów potrafi szalenie wciągnąć, a nieraz i skutecznie rozśmieszyć.
Rzym poznajemy jako pępek świata, prawdziwy tygiel miłości, zdrady i władzy,
a przy tym miejsce, w którym biedak może stać się bogaczem, nieszczęśnik panem losu;
w którym niemal każdy może spełnić swój somnus Romanus (niczym XX-wieczny American dream).
Czytając powieść, stajemy się uczestnikami wszystkich ważnych chwil w życiu Oktawiusza – śmierci wuja, Juliusza Cezara, walki z Markiem Antoniuszem i terytorialnych podbojów. Paradoksalnie jednak najistotniejsze wątki dotyczą przeżyć samego cesarza, wyborów, przed którymi stawał, jego trudnych relacji z kobietami i miłości do córki, Julii, której różne, dość wyemancypowane pomysły, przez długi czas cierpliwie znosił. Julia znajduje się zresztą jak gdyby na antypodach tej książki, w pewnej chwili staje się również narratorką, wspomina swoją młodość
i ojca, który doprowadził do wygnania jej z Rzymu za rozwiązłe prowadzenie się (co zresztą było przykrywką dla znacznie poważniejszej przewiny).
Jedną z najbardziej wzruszających scen powieści jest spotkanie cesarza po wielu latach z jego piastunką z lat dziecięcych, Hircją, która opowiada mu o mężu i dzieciach. Cytat z początku tego tekstu to właśnie słowa Hircji do swojego wychowanka. Oktawiusz słucha ich ze smutkiem, którego nikt nie potrafi zrozumieć.
Znakomitym pokazem talentu autora jest wieńczący powieść list Oktawiusza, w którym podsumowuje swoje życie i spogląda z refleksją w przeszłość. Znajdują się w nim akcenty nieco „melodramatyczne”, jak na przykład westchnienie nad młodzieńczym marzeniem Oktawiusza o poetyckim rzemiośle (można jednak wybaczyć te rozterki sędziwemu cesarzowi). Najbardziej poruszające są fragmenty, w których cesarz rozważa, jak bardzo poświęcenie się sprawom społeczeństwa odebrało mu możliwość skupienia się na własnym życiu; że oddał samego siebie ludziom, którzy przecież wcale nie są mu bliscy. Oktawiusz przypomina sobie lata młodości, pisząc: To dobrze, że młodzi nie wiedzą, że nic nie wiedzą; nadmiar świadomości podciąłby im skrzydła i nigdy by nie wzlecieli.
Lektura Augusta stawia pytania o właściwe życiowe wybory, o to, jak powzięte w młodości decyzje rzutują na całe życie i wreszcie o to, czy władza, sława i codzienna radość mogą spotkać się w życiu jednego człowieka. Życie cesarza nie daje prostych odpowiedzi, a pokazuje wręcz, że wiele może być kwestią przypadku. Albo szczęścia.
Jan Waligóra 6H/UW
