Przeczytałam

,,Słowik” Kristin Hannah

,,Jeżeli moje długie życie czegoś mnie nauczyło, to tego, że miłość pokazuje nam, kim chcemy być, wojna zaś, kim jesteśmy.”

Światowy bestseller. Książka sprzedana w 4,5 milionach egzemplarzy, przetłumaczona na 45 języków, figurująca przez 75 tygodni na liście bestsellerów New York Timesa, ogłoszona książką roku Amazon i powieścią historyczną roku według Goodreads. Czy te wszystkie zachwyty są zasłużone?

Dwie siostry, Isabelle i Vianne, dzieli wszystko: wiek, okoliczności, w jakich przyszło im dorastać, i doświadczenia. Kiedy w 1940 roku do Francji wkracza armia niemiecka, każda z nich rozpoczyna własną niebezpieczną drogę do przetrwania, miłości i wolności.

Zbuntowana Isabelle dołącza do ruchu oporu, nie zważając na śmiertelne niebezpieczeństwo, jakie ściąga na całą rodzinę. Opuszczona przez zmobilizowanego męża Vianne musi przyjąć do swego domu wroga. Cena za uratowanie własnego życia i dzieci z czasem staje się dramatycznie wysoka.

Inspirowana życiorysem bohaterki ruchu oporu Andre de Jongh opowieść o sile, odwadze i determinacji kobiet zachwyciła miliony czytelniczek na całym świecie.

Czy te wszystkie zachwyty są zasłużone? Moim zdaniem nie.

Podobał mi się pomysł na tą książkę. Opisanie codziennego życia matek, córek i sióstr, do których domów nie docierały kule. Podobała mi się zmiana narracji i wyciągnięcie na światło dziennie traum, których w czasie wojny doświadczyła większość ludzi – nie tylko żołnierze. Podobała mi się odpowiedź na pytanie w jakiej sytuacji były wtedy kobiety, którą najlepiej oddaje jeden z cytatów: ,,nie brałyśmy udziału w paradach, nie dostawałyśmy medali, nie wspominano o nas w książkach historycznych. W czasie wojny robiłyśmy to, co do nas należało, a gdy się skończyła, pozbierałyśmy kawałki i zaczęłyśmy życie od nowa.”

Nie do końca podobała mi się strona techniczna tej książki. Sposób pisania kojarzy mi się z melodramatycznym czytadłem – w część przerysowanych wydarzeń ciężko uwierzyć, a podczas wątku romantycznego (do bólu przewidywalnego) nie przewrócić oczami. Autorka bez przerwy targa emocjami, narzucając jednolity sposób myślenia – oczywiście ten wymuszający łzy. Z jednej strony bohaterki są różnorodne, a ich motywacja dogłębnie zgłębiona, a z drugiej strony wydają się strasznie płytkie, np. Isabelle w pierwszym i w ostatnim rozdziale jest określana jedynie dwoma przymiotnikami: buntownicza i piękna.

Nie uważam jednak, że książka jest zła. Trzeba przyznać, że się przez nią płynie. Opowieść zmusza do przemyśleń i zostawia z poczuciem pustki. Możliwe, że prostota języka, przewidywalność i wysunięte na pierwszy plan okrucieństwo były celowym zabiegiem. Do mnie jednak te metody nie przemówiły.

Mnie ,,Słowik”, w porównaniu do opinii większości czytelników, nie zachwycił.

Skip to content