MARYSIA DOWBOR-BACZYŃSKA – wiersze

Degustacja win
Jeśli upijesz łyk
esencji z relatywnego życia Kierkegaarda
poczujesz jego relatywną prawdę
fragment gałęzi będzie Ci bajką
przerazisz się
i zaczniesz wierzyć w Boga
albo coś

Jeśli upijesz łyk
esencji  z relatywnego
(ja nic nie sugeruję)
życia Andersena
przerazisz się i zaczniesz się zastanawiać
bo Panowie za sobą nie przepadali
 
a tak z innego kieliszka –
 
Jeśli upijesz łyk soków żołądkowych Sartre’a
(to obrzydliwe
ale zastanawiałeś się
czy one wysychają…
Po tym czego się boisz?
Ja tam się boję,
lecz kończę, już kończę
bo znowu o sobie)
przerazisz się
jak przesiąknięty ateizmem
i zaczniesz się zastanawiać
któremu się powierzyć
i o czym myśleć
kiedy się tonie
w czerwonym lub w białym
„Bycie–ku–sztuce”

Spróbuj zrozumieć
ogrom tragedii
ludzi,
którzy nie potrafią
tworzyć
sztuką – życia
życiem – sztuki
sztuki w życiu
i umierają
tak szybko i bez
zrozumienia dla niemożności
nieogarniania wzrokiem
piękna
i rozpaczy gorzkiej
absurdu
wyłącznie
z pogodzeniem błahym
albo nieznacznym buntem
wypisanym na
masowej, tłumnej twarzy
 
Zrozum
i nie miej dla nich pogardy
tylko próbuj zdziwić
światem –
swoją sztuką
 
Ciebie się nie tłumaczy
Logosie, rozszerzaj zakres pojęć moich
nie dopuszczaj myśli zbyt trwałych
żebym tylko pisała radośnie
tylko tyle spraw mi na starość.
Trwaj proszę w ruchu drogi Logosie
harmonicznie zestawiaj
różne brzmienia
i zostaw po mnie proszę coś jeszcze
coś jeszcze zostaw po mnie
do stracenia

Proch

Czy w tym momencie
nie czujemy prochu
który prószy na skórę
Czy nie słyszymy
jak się miesza
to, że jesteśmy
i to, że nas nie ma?
Gdy proch
z milczeniem niezakończonym
i nie mającym się kończyć
opada na skórę?
Proch wzbija się na ruchliwej drodze
od prochu się kurzy
to tym właśnie kurzem
przecieram oczy
 
List z pytań niemiarą

Panie Mrożek,
Czy Pan mnie napisał w tym świecie
Z liter
A poskładane
Absurdy
I inne
Awangardowe nieporozumienia
Pan gliną lepką
Kartek owinął
Jak zasłoną Mai
Na której napisał Pan
Ikonę apokalipsy
W świat
Wpisaną?
 
Wpisaną co nie
– miara
 
Chrystus późnym wieczorem

Spaceruje Warszawą
W środę ścieraną
Wieczorem
Który przeszedł już w noc
Kolejny liść
Ten jedyny liść
Utworzył stos
Z tych wszystkich myśli
Splatanych
Na znak kontaktu
Z Absolutem
Relatywizmu liści
Na imię mu było
Człowiek
Gdy tak szedł
Przez Warszawę
Startą
Jego ręką własną
Jego brudnym rękawem
Szukał
I znalazł
Stos
I ujrzał
Górę liści
A każdy liść
Z osobna
I poszedł
Jakby dalej
Dodając do stosu
Swoje imię własne
I powiedział
Wy też to czyńcie
Na moją pamiątkę
 
To pole

To pole
jest szczere
bezbronne
nic nigdzie
nie może ukryć
przed twoim wzrokiem
to pole
się przed tobą obnaża
zamknij oczy
patrząc na bezmiar
nagiego
ludzkiego ciała
 
 Urójmy ul metafor

Urójmy ul metafor
urojmy życie pełne
epitetów stałych
synekdoch i tym podobnych,
które słowami są tylko
jak nasze imiona
ale inaczej
niż my sami
Kilkoma zgrabnymi
ruchami ramion
strząśnijmy z siebie
wszelką realność
bo po co nam ona
 
Apel do teraźniejszości

Jutro będzie lepiej
zobaczysz

Jutro weźmiesz się w garść
może coś napiszesz
usiądziesz, przysiądziesz
przetrzesz

Jutro wszystko się okaże
może coś wzejdzie
popatrzysz i znowu wyda się piękne

Nawet jeśli ktoś krzyknie
nawet jeśli zawalisz
jak zwykle

Jutro już będzie lepiej

Basista

Dla J.B i jego basu

Właściciel wyglądał na trochę zmęczonego. Uważnie przyjrzał się swoim bolącym palcom. Sądził, że jest mocny, bo nigdy nie łamały go liczby.
– Tom, nie mamy czasu.
– Już, już.
Jakby świat ciągle krzyczał: „Refleks!”, rzucając mu piłkę prosto w twarz. Struny zadrgały pod ciężarem jego szaleństwa.

Ciemność

Inspirowane filmem „Wszystko za życie”

Dzieci kwiaty
w różnych odsłonach
pod hasłem:
wolność,
miłość i pokój,
szukają szczęścia.
Szczególne słowo
i bardzo, bardzo daleka droga.

Czy na Alasce,
czy jeszcze dalej?
Wyciągniesz ręce,
może coś złapiesz?
Padało w nocy,
koszmarne sny
i jeszcze więcej
koszmarnych wspomnień.

Zdmuchnęłam już płomień.
Pora spać.
W ciemnościach trudno dojrzeć,
ale ty spróbuj.
Patrz.

Czarny tunel

Tak się dzisiaj jakoś zadumałam
i w tym miłym rozkojarzeniu
spojrzałam przez okno.
Chwała Bogu!
Drzewa lśniły przepiękną zielenią.

I tak sobie jakoś pomyślałam,
że jeśli człowiek umiera z przeciążenia,
które potocznie nazywamy starością,
którego nie znam
ni tonu, ni brzmienia,
to może ludzie mają rację,
że podświadomie się dąży do światła
w czarnym tunelu

Odszczepieńcy

Dla A.M i wszystkich nam podobnych

Opowiem ci o nieparzystej liczbie światów.
O prawach ich właścicieli i wpływach, jakie wywierają, tworząc – ciągle i ciągle.
O oczach patrzących zawsze tylko na zachód.
O okopach (mimo tego, że nie mają wiele wspólnego z wojną).
Niektórzy lubią ich nazywać tchórzami, bo ufają nocy, ale tylko tej z zachodu. Inni wolą mówić bardziej wprost – artyści, dziwacy, nadwrażliwcy…

Posłuchasz?

Dla A.M.
Zmęczenie

Jestem zmęczona
kochacie mnie?
Nim minie świt
„opuszczą”
kto wie?

Jestem zmęczona
oczy mnie bolą
boli mnie głowa
kochacie mnie?
Nie opuścicie
zatrzymacie
przytulicie
kochacie mnie?

Jestem zmęczoną egoistką
podaj mi rękę, podtrzymasz mnie
może puścisz
a może nie…
KOCHASZ MNIE?

Jak się czują kwiaty

Wiem już jak się czują kwiaty
bez wypłaty
z miłością dla wszystkich
i dla nikogo
ze zgaszoną świecą
z brzydotą, z pospolitością

„Łatwo chwalić kwiaty,
lecz być kwiatem?… „

Być kwiatem?

Czy ty jesteś kwiatem?

Dla przyjaciela, którego dom choruje

Pewnie się czujesz bardzo oddalony
od najbliższej brzytwy
zwanej czasem mamą

jak daleko już odpłynąłeś
gdy wszystkie (choć tylko jedne)
oczy patrzą?

Czy czujesz się jak człowiek zdrowy?
Tak.
Bo przecież nie możesz się mylić
twój „umysł” zabrania

Głupku!
Czy przestałeś myśleć?
Błądzisz w ciemnościach
z ręką na ręce
gdy będziesz próbował wydostać się spod palców
uścisk się wzmocni

Błagasz o pomoc
o zabronione
i widzisz inną
od dawna inną
choć (jak ty) płaczącą

Mamusie nie mogą układać życia
a tatusiowie?

I gdzie tu wyjście?
Nie ma.
Bo ty już nawet nie możesz bronić

Odpowiedz a może sobie uświadomisz
Czy człowiek zdrowy
regularnie traci?
Czy kocha tego co mu ścina głowę?
16.04.2013

Okruchy skały

Może się znajdziemy
między okruchami
wyjdzie nam na dobre
to, co jest słowami
ułożone w wersy
jak my, jak ludzie
tak porozrzucani
jak kamienie

Krótko

Przedłużacz
zmęczeniem patrzy na świat
chyba nie był
w Londynie!
Lecz może jest zmęczony życiem?
A może tym, że za mało spał

Tam tylko

Deszcz pada, a krople na moich rękach
moczą nam plan
tak pięknej ucieczki
bo bardzo dobrze przygotowani
napisaliśmy tam tylko,
że się kochamy.

W centrum

Niedopita kawa
brudne conversy
na deszczowym bruku
wilgotno wszędzie

tajemniczy świat
w kałuży niedopałków
zapach brudnych conversów i deszczu

Szukam całkiem często


szukam całkiem często
kogoś zrównoważonego
w kolejnych twarzach mijam
i zamieram z niepokoju

szukam zrównoważenia
lecz ostatnie ostoje
mnie nie rozumieją
nie chcą słuchać swoich dzieci

a ja szukam zrównoważenia
w umyśle mieszam
ogłoszenia
nie rozumieją

jak ważne jest zrównoważenie
czasami a nawet całkiem często
JA CHCĘ
KOGOŚ ZRÓWNOWAŻONEGO
CZY JEST DLA MNIE
KTOŚ ZRÓWNOWAŻONY?!
natychmiast!

W pociągu do Wiednia

Bum, bum
miarowo stuka
miarowo trzęsie
bum, bum

miarowo stuka
trzęsie miarowo
twoją głową
bum, bum

bum, bum
trzęsie twoje myśli
stuka je powolnie
bum, bum

W zbożu

cholera – myślisz sobie
ścisnęli Cię między szafką a pułapką
i kroku ani w tył ani w przód
można próbować bokiem – ale komu by się chciało?
Więc się tak ciśniesz, a oni pchają
do ławek
lub do szkolnego tańca
i proszą
zdecyduj się gdzie jesteś w tym bałaganie
zgubiłeś swoje wiersze
nie złość się na nich
wina jest 50-50
buszujesz w zbożu

(z serii pamiętniki chaosu)
Las nonsensu

Dawno cię tu nie było
i las pomiędzy drzewami
jak furtka w czasie
miłym czasie
pada koniec
pada wiatr
z drzewa w śmiech i strach

A co poeta na myśli miał
gdy był, gdy widział
twoją twarz?
Ciszę i nonsens
Miał

Żołnierz najemny

Stawiam bardzo wolno
krok za krokiem
piasek kaleczy mi ręce
i coś mi kapie na głowę
Śledzę was wzrokiem

Czujecie ten nastrój?
Nastrój w okopie
karabin kaleczy mi usta
a piasek dłonie
Wyrzekłem się empatii
podróżuję
już nie jako człowiek

Sonda uliczna

Kim jesteś? – pytam
Jestem tylko wynalazkiem
swoich czasów
bez przyszłości
i bez odwagi
grą

Komputerem
Co z tego, że jestem nowa?
Nie umiem tego, co starsze modele
nie umiem wygrać
choć gram w to od dawna

Jestem tylko komputerem
już stara i
nic niewarta