Zofia Król w rozmowie z Olgą Tokarczuk

O walce z fake newsami, odpowiedzialnym podróżowaniu, roli wyobraźni, literaturze i o tym, jak polski Kościół strzelił sobie w kolano rozmawiamy z Olgą Tokarczuk w „Piśmie”

„Gdy w zeszłym roku Bieguni dostali Bookera, pomyślałam, że to książka o olbrzymiej literackiej mocy, pisana jednak w innej epoce: wszystkie te lotniska, dalekie podróże z plecakiem, mobilność rozumiana jako podstawowa wolność. Dziś wiemy, że jeśli chcemy ocalić świat, z tego wszystkiego trzeba będzie zrezygnować. Czy mamy jakieś nowe bieguństwo na dzisiejsze czasy?

W jakimś sensie można traktować tę książkę w jej podróżnym wymiarze jako epitafium dla tamtego świata – globalnego, ruchliwego, w miarę spokojnego i w miarę dostatniego. Dla wielu ludzi, w tym dla mnie, był to świat z szeroko otwartym oknem. Ja, dziecko dawnych demoludów, zachwycałam się najzwyczajniejszą wolnością podróżowania, najoczywistszym ruchem, ale też przeczuwałam jego iluzoryczność. Wtedy nikt nie sądził, że kilka lat później wybuchną wojny klimatyczne, jak ta w Syrii, a ludzie będą się rzucać wpław przez morze, żeby się dostać do Europy. Że miasta będą miały alarmy smogowe, a bez aplikacji w telefonie trudno będzie znaleźć hotel. Zagrożenia, które bieguni na lotniskach traktowali abstrakcyjnie, nagle się zmaterializowały i świat cofnął się o krok, przerażony sam sobą. (…)”

więcej: https://magazynpismo.pl/